Czas na zmianę. Za źródło wyboru nowego distro użyłem tego porównania dystrybucji. Główne kryteria to:
- czas ostatniej aktualizacji, aby zweryfikować czy maintainer nie dał sobie spokoju;
- częstość aktualizacji, aby nie czekać trzech lat na upgrade (debian stable)
- wiek distro (jak wino - im starszy, tym lepszy), aby nie wybrać "nowotworu" przygotowanego na podstawie Ubuntu przez jakiegoś nastolatka.
Padło na Arch Linux.
Kilka uwag odnośnie instalacji:
- to nie jest distro dla początkujących
- do testów można użyć VirtualBox, ale u mnie nie działał prawidłowo XFCE;
- instalacja "ftp" dostarcza tylko kilkadziesiąt niezbędnych pakietów - zostajesz z terminalem i kontem roota sam na sam
- pacman (manager pakietów) świetnie sobie radzi z zależnościami, pakiety .tgz instalują się błyskawicznie
- trzeba spędzić trochę czasu na konfiguracji środowiska, bo instaluje się tylko to, czego się potrzebuje; może to potrwać łącznie kilka dni, mimo że sama instalacja podstawowa (core + X + XFCE + Firefox) to ok 2h roboty (jeszcze uważając, żeby poprzednie distro w razie czego też działało)
- szybki jak cholera (ext4 + paczki skompilowane pod nowszą architekturę 686/x64), startup do gdm`a to ok 15s (bootchart z moimi custom usługami wskazuje 19s), XFCE startuje ok 5s z Guake i Gajim; gdyby nie softy gnome, to jeszcze byłoby szybciej, ale potrzebuję ich.
- wybrane usługi można odpalać równolegle (w tle)
- konfiguracja systemu leży w /etc/; wrócił stary, dobry rc.conf, rc.d i inittab
- xfce wyraźnie szybsze od Ubuntu, nawet Firefox reaguje żwawiej.
- jeśli chcę, używam Alsy, nikt nie wciska mi PulseAudio i problemów z nim związanych
- przyzwyczaiłem się, że dziś niemal każdy soft dostępny jest do instalacji w deb`ach lub ma swoje repa; tu zostaje kompilacja, ale mało używam takiego "nietypowego" softu, a poza tym kompilacja nie jest straszna.
- prostota, szybkość, pełna kontrola nad konfiguracją uzależnia

0 komentarzy:
Prześlij komentarz